W minioną sobotę drużyna z Praszki przeżyła jeden z najtrudniejszych momentów w sezonie. Przegrana 2:9 z pewnością na długo pozostanie w pamięci zawodników i kibiców. To wynik, który boli tym bardziej, że oczekiwania były zupełnie inne. Mimo to, zamiast załamywać ręce, klub pokazuje, że potrafi wyciągać wnioski i patrzeć w przyszłość.
Sportowa lekcja pokory
Porażki są nieodłączną częścią sportu. Nawet najlepsze drużyny na świecie przeżywają chwile słabości. Ważne jest jednak, jak zareagują po takim ciosie. W tym przypadku zamiast szukać wymówek, zawodnicy i sztab szkoleniowy przyjęli postawę odpowiedzialności. W oficjalnym komunikacie klubu czytamy: „Bierzemy tę porażkę na siebie, wyciągamy wnioski i idziemy dalej”. To pokazuje, że drużyna ma charakter i nie zamierza się poddawać.
Lokalna społeczność w sercu klubu
Szczególnie istotny jest wymiar lokalny tej drużyny. Jak podkreślają działacze, zawodnicy to nie są anonimowi piłkarze z daleka, ale ludzie z najbliższego otoczenia – sąsiedzi, synowie, ojcowie, koledzy z pracy. To oni reprezentują Praszkę na boisku, a ich gra jest wyrazem dumy z miejscowości i jej mieszkańców. Dlatego też porażka odbierana jest jako wspólna, a wsparcie kibiców staje się kluczowe w trudnych chwilach.
Już w środę nowa szansa
Przed zespołem kolejne wyzwanie. Już w środę odbędzie się następny mecz, który będzie okazją do rehabilitacji. Zapowiedzi są jasne: „Nie obiecujemy, że będzie łatwo. Obiecujemy walkę. Obiecujemy serce”. Kibice z pewnością odpowiedzą na ten apel i wypełnią trybuny, by wspierać swoich piłkarzy. W końcu, jak mówi przysłowie, po każdej burzy wychodzi słońce.
Dla drużyny z Praszki to szansa, by pokazać, że potrafią podnieść się po upadku i walczyć o lepsze jutro. W końcu prawdziwą drużynę poznaje się nie po tym, jak podnosi puchar, ale po tym, jak podnosi się po porażce.
Źródło: Klub Sportowy Motor Praszka
Fot. facebook.com

